PIEŚNI TRIESTEŃSKIE / fragmenty /

PIEŚŃ I

z Triestu
z Triestu należało wyjść w morze
nocą
bo podobno nocą z morza najpiękniejszy widok
Pizza Unita d’Italia Teatr Verdi intarsjowany światłem
tu także widziano samotne delfiny
i ratusz gdzie Mussolini potem głową w dół
ogłaszał ustawę rasową
z Triestu na Rodos
powietrze i płomień
bryza przy dziobie za sterem kil w cieniu
październik to taki dziwny miesiąc strzelano z Aurory
doba co najwyżej do rzucenia cum
olbrzym pchnie falę
na końcu Istrii sto mil w prawo San Michele 1
śpi staruch bez klęski
w jakimś obcym dla niego języku
można by uciąć miłą pogawędkę
dług spłacić
zbyt wiele było między nami
i woltaż czułą miał energię
cyt
cisza
na ustach pieczęcie
co czyni się czy myśli nie musi być lubiane
kpi życie z pamięci dławi się łkaniem
ten staruch wiedział o czym pisał i szanował słowo
a teraz mnie przyszło - daj Boże
kurz z niego ścierać i czyścić powłokę

zatem z Triestu
między biodrami miasta port
miejsce przyjemne
przybysz dewiator już dotyka stopą
wchodzi z radością jak w ciało kobiety
tu dzielą chleb z połowu
na targ ryby jeszcze miękkie jak dziecięce dłonie
przy łodzi córka
blady owoc poranka obrączkę rodzi na palcu
zdolna do każdej miłości
łabędzia szyja
ciało już prawie gotowe
dumna jak wola cezara
puste skrzynie układa w stosy
ojciec tego dnia jakby trochę łaskawszy
skryte słońce
chmura i kamień nabiera wartości
zatem z Triestu
bez greki przy słabej łacinie
nagi chłopiec z Voltery jak sztylet
kopia etruskiej rzeźby
można popaść w platońskie upojenie
właściwe bardziej obytym i kształconym w sztuce
wytrysk z uśpionej skały
piękno antyku nie gejowska łaźnia
smukłość chłopięcia także kolor patyny
dla niego niedoszła kochanka przy łodzi

zatem z Triestu
za górami Tyrol jodłowanie kogutów
łajdactwa w tych górach było niemało
potomek Zeusa
jemu wolno potęgować władzę
skrzydłem omiata miasto
ubi tu Gaius, ibi ego Gaia 2
przysięgę tu składam
gdzie zachwyt wyrywa się z korzenia
i przebija światło
sole 3
w rozwarty czas wkłada czułe palce

zatem z Triestu
w zapachu palonej kawy
powietrze wyssało czarne ziarna
i oczywiście to wszystko o czym piszą w bedekerach
wpływa na wyobraźnię albowiem
poza wiadomo
Rzymem
mało kto interesował się tu bronią
za to z radością przyjmowano obcych
Słoweńców Żydów austriackie damy
kupców
także innych ze świata
umysły niepospolite kawiarniani gawędziarze
bez końca rozprawiający o tajemnicy bytu

zatem z Triestu
tylko czekać jak steward odbierze bagaż
ręczny hamulec z pewnością nakażą zaciągnąć
mam siłę w dłoni i zapalczywość w charakterze
zakotwiczony lewą nogą rosłem
( lewa lewa lewa 4
o poecie decyduje pamięć
i kobiety
to ważne
by kobiety patrzyły z miłością



1 San Michele - wyspa w pobliżu Wenecji na której jest pochowany Ezra Poud
2 ubi tu Gaius, ibi ego Gaia - łac. - gdzie ty jesteś Gajuszu, tam i ja Gaja -formuła antycznej przysięgi małżeńskiej
3 sole - wł. - słońce
4 cytat z wiersza Majakowskiego „Lewą marsz”



PIEŚŃ II

który wchodzisz w miasto
z jakich granic przybywasz jakie chciałbyś przekroczyć
wita cię chłodna dłoń morza
martwe koralowce opadają
tuńczyki błagają o życie
szafir broczy krwią
mare nostrum 1
spycha na obcy brzeg
i prawdę powiedziawszy nie wiadomo co o tym myśleć
czołem kapitanie
trzymamy się jakoś na kursie
bądź przynajmniej miły dla mnie tego dnia
wachtę miałem ciężką
mrok twarz moją chłostał
słyszałem przekleństwa rodzących kobiet
i płacz dziewcząt które nie znalazły miłości
verbum domini 2
a tam
na Krakowskim Przedmieściu
wyrwali krzyż i bili się nim po trzewiach
pospólstwo jak ruchome piaski
przenosi się z miejsca na miejsce
i nie ma kogokolwiek
kto błądziłby z nimi i kochał ich
kto przez czterdzieści lat
szukałby dla nich świętej ziemi
jędrny umysł miałem tej nocy
jasność co spala oddech
nic z traumy
pojękiwania w gorączce
nie wydrapała mi oczu rozpacz z powodu
że nikt nigdy nie oplecie ich legendą
dalekie to wszystko i obce
stan przejścia w którym próbujesz nadać sobie imię
syndrom Piotrowy gdy wiara łączy się z lękiem
a niebo zmiękcza ziemię słowem
hic et nunc
przybysz z chłodnym okiem
z ziemi z której wykarczowano korzenie
drzewo na skale z pamięcią lasu
sybirak bez nogi
z sosnowymi kulami pod pachą
co dla tak błahej dzisiaj sprawy Ojczyzny
szuka chrustu na ciepło
mój Boże
wawrzyny już ścięto 3
na peronie ślepiec goni pociąg
wiatr na spocone czoło
bez starannego wykształcenia przynależnego mędrcom
jamochłon w łuku miasta
obcość nieznanej przyrody
do której można się w końcu przyzwyczaić
jak do myśli że spalono bibliotekę Aleksandryjską
zatem
bez obowiązku kopiowania przywiezionych ksiąg
muszla
muszla kradnie słowo
owszem
czasem udaje się wywinąć z dzieciństwa
papier zamienić na popiół w ciszy
Kallimach
widział światło co go oślepiło
narodziny w potrzebie zmiany
chłonność cudzej ziemi to cecha nabyta
via Gamezza
w czerwonym winie makarony
przy oknie kobieta która swoją urodą poważnie potrafi nastraszyć
klub jazzowy
Thelonius Monk 4 gdzieś około północy

( Round About Midnight 5
utrwalał we mnie niewiedzę o miłości


1 mare nostrum - tak nazywali rzymianie Morze Śródziemne
2 Vrebum domini - słowo Boże
3 tytuł powieści Édouarda Dujardina (1861-1949 ) francuskiego pisarza i krytyka , która stała się inspiracją dla Jamesa Joyce'a do rozwinięcia techniki „strumienia świadomości”
4 Thelonius Monk - pianista jazzowy ( 1917-1982 )
5 tytuł utworu jazzowego skomponowanego przez T. Monka




PIEŚŃ IX

srebrnoszara noc szła z księżyca
dwie pochodnie w mroku ulicy
weszliśmy w zaułek
paruzja 2 nie uważa pan ciekawe
zagadnął utyskujący na pamięć derwisz triesteński
jak długo można kupczyć światem
planeta mutantów ot wszystko
martwy ogień na twarzach
starannie wygoleni bankierzy
huśtawka w którą dmucha wiatr
nie ma już panien co kryją rumieniec
zapach młodych samic podniecenie
antidotum na stres
gdzie ludzkie dobro
źrenice rozszerzone z piękna
wirujące doznania
strzelamy do monad 3
tajemnych cząstek Wszechświata
chciałbym zobaczyć miny specjalistów od mamony
baryłek ropy aktywów
tych psubratów w godzinie agonii
a swoją drogą ot brzytewka i chlast
w mgnieniu oka dramat
wszystko zniszczone
w powietrzu jak pyłki z dmuchawca
piękno stworzone przez grzeszników
architektura
malarstwo
poezja
gwar ulic śmiech młodych kobiet
w dłoniach aktorów wypalone słowa płacz Hery
miałyby spłonąć złote włosy Izoldy
doprawdy w marnej gramy sztuce
chce pan dorzucić coś od siebie zapytał
zgadzam się upadek wiary
w procesji pod baldachimem taniec klaunów
ludzkie i psie języki
czerwoni
każdy wie kim są ale kim są czarni
tak
tak potwierdził
upadek wiary
nie całkowity to oczywiste
dopóki produkujemy szaleńców z granatami pod brzuchem
nie ma jasności w tej kwestii to deprymujące nieprawda
De Primo Principio 4
komu chce się w tym grzebać
cieszyć myślą co krwawi i rani serce
nikt dzisiaj nie mówi < mistrzu >
niewiele też mają do powiedzenia odchrząknął
tak
trzeci raz skinął głowa
wiedza
tam na szczęście jeszcze coś się dzieje
poza nią więdniemy
łuszczyca ciał i mózgów
i proszę nie mówić o postępie ludzkości
sterylne kostnice trupy te same
blichtr świata
celebryci
ćmy pędzące w światła reflektorów
neurastenicy stare cioty
smród z kłamliwych ust
yes sir
Biblia nie kłamie
Armagedon
kwaśny deszcz z radioaktywnych chmur
albo tsunami co krew miesza z żelastwem i błotem
to onieśmiela
spycha na środek buta
owszem są dowody że ludzkość jakoś się trzyma
Liber Zagrabiensis 5
poprawia to nieco sytuację
złoto na laur nie do dalszego przerobu
jedynie historia ma prawo spierać się z przyszłością
przystanął lekko zdyszany
Sens tego wszystkiego 6 czytał pan
gorąco polecam
gość
tęga pała urwał nagle
słowa jak płatki owdowiałych kwiatów
zastygły w spiżowym rycie kutej bramy
wyszła z niej kochanka
owad w szkle
w metalowym brązowym pudle
za którą przyszło mi tęsknić po latach



***


raj utracony
szept jej cienia za mną
żar serca
gdy milimetr po milimetrze przybliżaliśmy się do siebie
powracająca ze skrzyżowanych ud
onieśmielona
stygnąca w pieszczocie
klejnot na powrót zatopiony w toni
bo nie można zbyt długo przebywać poza ciałem



2 paruzja - ponowne przyjście Chrystusa - ostateczny Sąd Boży
3 monady - byty duchowe
4 De Primo Proncipio” - Traktat o pierwszej zasadzie - Jan Duns Szkot - XII/XIV wiek -franciszkanin, teolog
5 Liber Zagrabiensis / Liber Linteus - jedyna zachowana księga w języku etruskim
6 „Sens tego wszystkiego” -Richard Feynman - amerykański fizyk laureat nagrody Nobla



PIEŚŃ X

lecz cóż mógł wiedzieć o tym
ten co mówił do mnie przez powietrze
właściciel hotelu a zarazem portier
Carlo
wyuczony we wszystkim poza miłością
brzuchacz
ważny jak sługa wielkiego pana
za którym wlokłem się ku młynom historii
na wzgórza cytadeli San Giusto
kulomiot na gościnnym stadionie
adagio w uchu
dźwięk delikatny jak nić jedwabiu
wyzwolony z perłowej masy
( Concierto de Aranjuez 7

Roland Hanna 8 któremu Pan pobłogosławił palce
cząstka śpiewnego wiatru
wzruszenie co przywołuje czas zaprzeszły
wiruje w ciszy mieszając czas i byty
ziemia skorupa lawy
chęć do życia
stawanie się
tajemnica boskiego poddania zaklęta w kamiennej Piecie
ból
bunt uśmiercony
odciśnięty w nostalgii jak skorupiak sprzed milionów lat
zatem szedłem za nim z nadzieją
małe wielkie
ja
skarabeusz toczący swoją gnojną kulę
Chepri 9
Chepri
ku słońcu
ku słońcu
jakby cytadel bastylii i więzień mało było na świecie
jakby nie było Auschwitz i Łubianki
jakby los jednego tylko skazańca z jednego tylko gułagu
nie wystarczył do zbawienia świata



7 znany utwór Joaquina Rodrigo na gitarę i orkiestrę
8 pianista jazzowy
9 Chepri - „stający się” - bóstwo czczone w Egipcie pod postacią skarabeusza



PIEŚŃ XIV

oto miejsce

pogańska rzec by można gontyna
pusta dla umarłych bogów
z korzenia wystrzela złotym pędem
w miejscu którym zawładnęli chrześcijanie
wonią kadzideł nasącza powietrze
wskrzeszona siłą zmarłych nakazuje pokorę i milczenie
po kres
od dechy do dechy ad absurdum mortem 20
bo nic nie ma takiej mocy jak modlitwa pierwszej
wiary

oto czas 21

spleciony jak obwarzanek
brak początku koniec bez końca
w odwiecznym rytmie na przekór naszej dążności
dzieli życie przez ułamki drga w oku
dzieciństwo jak chwila z procy
pocałunek młodości miecz i ogień
myto na każdym rozdrożu
za to oszustwo ze szkodą dla pogody ducha
można przez chwilę rozsznurować usta
jeść pić pohulać nawet
w geometrycznej przestrzeni znaleźć miejsce na dialektykę
nic nas bardziej nie różni ponad zużytą jaźń
tak było jest inaczej być nie może
wartość względna na różne sposoby
duch rozsadza czerep
pomieszkiwał kiedyś ale się wyprowadził
szydząc na zakręcie z bezzębnego lamparta

ecce homo 22

pocący się z bólu
na płowym wzgórzu przenika materię demiurga
światło rozsadza mrok
verbum perfectum 23
boży Syn nad ziemskim urwiskiem
Ojciec prawdziwy poza wymiarem
dwie rzeki w jednym nurcie topią nicość
co myśl spopiela i parzy dłonie
geometria Łobaczewskiego wygina kwadrat
tędy droga
rozwarstwia się płaszczyzna
wodząc na pokuszenie złamania tajemnicy
w okruchach skał spadających w wodę sukces
klif broni dostępu
męstwo nasze i nędza kochankowie
z chóru upadłych aniołów grzebią zmarłych
w lustrach rzek obmywają ciała
jemu zawsze mało
nie temu na krzyżu a temu co postawił krzyż wabi
nas Arkadią abyśmy umierali w poniżeniu niepomni daru
wzajemnej miłości
ludzkość z bielmem na oku pod pierzyną historii
zatwardziali w niewiedzy opuszczeni
nikt nie wie w jaką chmurę wstrzelono nasz rój
i jak ważne jest to dla Plejad



20 ad absurdum mortem – łac. do absurdalnej śmierci
21 czas - poza precyzją definicji nazbyt trudnej ( z drugiej ręki ) produkt Wielkiego Wybuchu z półki zwęglonej
mnich skalarny w odwiecznym ruchu goniec po zewnętrznej masy przez sen z prędkością która ma na niego oko przebiega po szczęśliwym życiu martwej jaszczurki w tłumie nic nie znaczących gapiów albo hic et nunc wykrada z życia uśmiech kochanek usposobienie marne bez charakteru niczyim życiem włada ani polem
22 ecce homo - łac.- oto człowiek - miał wypowiedzieć Piłat wskazując na Chrystusa
człowiek - enc. PWN 1995 - homo sapiens – z punktu widzenia zoologii gat. należący do podtypów kręgowców, gromady ssaków, rzędu naczelnych podrzędu małp wąskonosych i do rodziny człowiekowatych, o przynależności cz. do tego podrzędu świadczy charakterystyczny skład uzębienia mieczowego i stałego, obecność płaskich paznokci na wszystkich palcach rąk i stóp, występowanie menstruacji u samic, liczne podobieństwa w budowie oka, czaszki, łożyska płodowego
23 verbum perfectum- łac. czas przeszły dokonany



PIEŚŃ XX

budulec prosty
kuleczki atomów z dodatkiem praw fizyki
strzelił palcami nieograniczona ilość kombinacji
zakurzyło się w misie zagotowało
biegał po garkuchni i dokładał przypraw
gdakał i gdakał z podniecenia
w hałaśliwym akompaniamencie rondli
preparował Wszechświat
wyzuty z litości eksperymentator
marny naśladowca blagier wszystko na opak
z artretyzmem w kościach wiecznie podrażniony na wzór
i podobieństwo swoje wpisał człowieka w ewolucję
szukajcie go teraz szukajcie
w złotych kielichach i brzuchach klechów
w geotermalnych odwiertach pod Toruniem
w zbrodniach kataklizmach w śpiewie
w miłości
w słońcu
w płatkach róży
w oddechach kochanków
więźniowie ziemi
nie obejrzała się nawet za siebie wyszła z auta
trzasnęła drzwiami
trzaskać je wszystkie nie oszczędzać nadziewać
pozbawione kobiecości ślicznotki dbające o wygodę i ciało
bez szacunku dla mężczyzn to prawda
coraz bardziej lichych z pokolenia na pokolenie
lecz przecież jest jeszcze w świecie srogość i wojownicy
co wplatają swe losy w idee
przeciw caratowi i tyranom
jeden do dziesięciu 1863
szczury w kanałach z barykady na barykadę
śpiący na gołej ziemi w leśnych jarach
wściekli śmierdzący obdarci
krew za krew
cios za cios
kamieniem w komunę
bez uników i podwójnej gardy
dumni z nieprzekupną pamięcią
więźniowie ziemi
królestwo moje nie jest z tego świata wymamrotał Carlo
płyniemy wzdłuż obcych brzegów
światło pochodni odgania demony
są prawdy objawione prawdy umysłu i serca
wydłubał wreszcie muszkę z nosa
wypstrykał w ciemność


choć przyznać trzeba nikt nie wie skąd wieje wiatr
i w którą stronę pchnie nasze łodzie





PIEŚŃ XXIII

smak niepewności
wedle nieznanych praw dusze zrodzone z dusz
ciała z ciał naszych przodków ciągną sieć
tłok spręża myśli do wybuchu w miękkiej czaszce
mroczność to twór wyobraźni pamiętający prapoczątek ludzi
pełzanie po dnie morza
pierwsze wyjście na brzeg
przedzieranie się ducha przez struktury proste
plankton spijający błoto między korzeniami
płazy gady ssaki
przez trawy zsiniałe na mrozie i kongijskie drzewa
z cierpieniem pod pachą
miliony lat w kropli czasu zanim poszło o Helenkę
tak samo poezja
ludzi białych czarnych żółtych bo oni wszyscy
zamieszkują w tobie
wszyscy którzy kiedykolwiek zamieszkiwali ziemię
są twoimi przodkami
łącznie ze zwierzętami
ssiemy matkę
nadziewamy na precesyjny 14 pręt
fallus w stalowym jądrze krwawi gorącą lawą
na brunatnym ciele płomień
cząstka żaru
w dystrykcie żywiołu nikt nie wie gdzie granica
świat kształtów
zjaw
życia prawdziwego
we wnętrzu pod cienką warstewką rozsądku
na użytek zbawienia lub tylko drwiny
kto nie był pijany ten nie ma wstępu na Olimp
zatem nie szukaj tego kto cię spłodził
być może to ktoś z wyszynku z szesnastego wieku
lub poganiacz słoni Hannibala
bez znaczenia
wszystko co utraciłeś powróci do ciebie
zły to czyn spermę zwracać ojcu bo zbyt ciasne było
jego serce
skąd wiesz ile miłości w nim stwardniało
smak niepewności
przestrzeń dookoła
rusz na podbój Odysie bez rozleniwienia w Bogu
który wszystko wybacza
nie czekaj na znak swojej chwały co nie oznacza
że wyrok będzie złagodzony
smak to ty
krzyk w bitwie o przetrwanie ducha wspina się
ku górze lub upada topiąc w szuwarach swój gniew
mrok
mrok w twarz mi uderzył
chyba to już było

a teraz nagła jasność i lekki niepokój
czy uda się oczyścić ciemną krew przodków
wyzwolić z otchłani która cię wydała
w którą na powrót wejdziesz
każda cząstka zaprzeszłego życia chroni się w tobie
cierpliwie czeka na dalszy rozwój wypadków
gdzie podążasz
z otwartą przyłbicą w pole
czy schronisz się za bramami Troi tam dobity
twój czas w czynie
rozpoznawać nierozpoznawalne
być w miejscach w których nikogo przed Tobą nie było
ponad prędkość dźwięku skok Baumgartnera
Felix jakże szczęśliwy
lęk przed nieznanym
jakim łukiem iskrzysz z Częstochowską reliefie gliniany
na ścianie kościoła San Giusto
hortus conclusus
i dlaczego Carlo lekko popycha mnie w tę stronę


14 Precesja - ruch precesyjny - teoretyczny obrót osi ziemi po obwodzie stożka. Pełny obrót raz na 20 000 lat.



PIEŚŃ XXV

zatem nie pytaj komu bije dzwon 15
gdy nadejdzie twój czas dźwięk stłumi żar serca
pochylą się głowy nie dbaj o to
być może najważniejsza okaże się tęsknota zwierząt
chroń swoje obrazy
w przyszłości wymienisz je na lepszy byt
nie ubieraj się na tandecie
nie utyskuj że jesteś marnym tworem ewolucji
skomląc niewiele zyskasz
gromowładny Zeus wykpi cię przy pierwszej okazji
jest wielu bogów
także wiele miejsca na Olimpie
idź na wojnę z barbarzyńcami i sprawuj się mężnie
pomyśl z dumą że walczysz nie tylko o siebie
bądź jak żagiew wbita w słowa
między braci swoich i siostry rzucaj ziarna
a gdy najdzie cię myśl że rzucasz je przed wieprze
czyń to z godnością
unikaj biedy
to zalążek tragedii
lecz pamiętaj
bogactwo to duchota
zawsze stawaj w obronie słabszych
uciśnionych
narodów
ochraniaj kobietę
nie wchodź na salę porodową
niech sacrum otoczy jej tajemnicę
lecz gdy urodzi nie porzucaj jej na pastwę dzieci
utrwalaj w sobie wiedzę szukając jasnych odpowiedzi
i pamiętaj że nie wszystko będzie ci wyjawione
naucz się posłuszeństwa
tylko ktoś posłuszny doskonalszemu dźwiga siebie
nie wstydź się że zachwyca cię morze
nieśmiałość barw na wodzie
płynna rtęć strumienia
gdy otwarcie o tym mówisz mnożysz radość życia
świat po którym stąpasz byłby szary gdyby twój mózg
nie miał właściwości segregacji barw
nie parł w stronę tajemnicy
gdyby twoje serce nie lgnęło do miłości
zatem nie pytaj komu bije dzwon
zduś próżność
zduś próżność mówię 16


15 odniesienie do powieści E. Hemingwaya
16 cytat E. Pound „Pieśni”



PIEŚŃ XXVI

rzekł Pan
pójdźcie za mną zbawieni będziecie
z początku nikt się nie skapował o co tu chodzi
sieci brzemienne kraby w skrzyniach
teraz szybko sprzedać swoją robotę dziwak jakiś
nawiedzony
twierdzi że jest synem Boga
niby po co Bóg wdziewa ludzkie ciało
dlaczego mieliby w to uwierzyć
porzućcie wszystko przekonywał
światło ścięło im krew 17
chyba to było w październiku
niepiśmienni znali słowa
nie takie
porażeni kawitacją 18 bez wiedzy o rozpadzie atomów
Magnetarze 19 co rozwiera łono Super Nowej
promieniowaniu gamma
ruszyli po bezdrożach Galilei
boso
w sandałach
języki z płomienia nad nimi
nie wiedzieli co to eschatologia
nie rozmawiali o sztuce
pamiętali płonący krzew przejście przez morze
spotykali się zawsze w tych samych miejscach
najczęściej w porcie
znali smak koziego mleka pewność ognia nocą
bicz z piachu twardość słonej wody
poza krótkim śmiechem
kamień
królestwo moje nie jest z tego świata 20
nie wspomniał o wielowymiarowej przestrzeni
że żył kiedyś Budda narodzi się Mahomet
nie z tego świata powtarzał
jesteście z materii ale nie dla Ziemi
ani jakichkolwiek innych spraw
to tylko stopnie które się zapadają
gdy przejdzie po nich Bóg
niepojęte
od pustyni do morza to przecież kawał drogi
gdzie tam do Rzymu czy wyroku Piłata
do blasku gwiazd
drży Kosmos pluje ogniem zna prawdę o sobie
z wiedzą którą napełnia się ludzki mózg
zapewne ciężej byłoby ruszyć im tyłki
powiedział Carlo

i dodał
miałem być księdzem lub pastorem
lecz miałem też dryg do kobiet


17 autocytat z Pieśni VI
18 kawitacja - gwałtowna przemiana cieczy w gaz połączona z implozją i falą uderzeniową
19 Magnetar – gwiazda neutronowa
20 słowa Jezusa - cytat z Biblii



PIEŚŃ XXVII

nakazujesz mi abym kłaniał się twemu odbiciu
pisał Pieśni
z pękniętą żyłką w oku
pośród brzydkich rzeczy
brudnych ulic wyliniałych kotów
czuję się z tym jak wczorajszy news
omyłkowo wklejony w poranne wiadomości
wtłoczona w kolor ważna informacja
w atawizmach poszukująca prawdy
niespiesznie sprawdzam łacińską pisownię
w skupieniu popychany wolą
przywykłem do buntu ale nie w wieku
w którym nie jątrzą już miłostki
nie parzy egzystencja raczej spokojnie
rozważa się atawistyczne konotacje
obrazy zatopione w umyśle
czułe drgawki niedokończonych nocy
kłamliwe usta kobiet które nie były mi obce
tak
pamiętam o tej ślicznotce
trochę wulgarnej predestynowanej do sztuki
w każdym razie z Olimpu
widziałem ją jako bóstwo
taką ją widziałem i wszystko co istniało wokół niej
bez łagodności ocen
było jej przychylne
kłaniały się krajobrazy i szum morza
mizdrzyły zwierzęta
każdy świt nastawał bez ciernia
a gdy malowała usta
i kładła je na krawędzi filiżanki
wydawało się że pozuje do obrazu
zatem nie drwij ze mnie mistrzu
nie nakazuj posłuszeństwa
w rytmie
słowie
nie przymuszaj bym w świecie cwanych półbogów
dymił mocą szlachetną
nie będę dzielnosłowym mówcą pośród gipsowej
szarańczy

tęsknię za nią
daj już spokój
Ezra